Ho Ho Ho!!!
Święta coraz bliżej. Każdy z nas ma mnóstwo planów, więc i ja mam... a raczej miałam...
Bo teraz mogę napisać: I wyszedł gips z worka (a właściwie z torby :D)
Pojechałam na pogotowie za namową mojego partnera zadowolona i pewna, że nic mi nie jest...
Pojechałam w wąskich spodniach, a wracałam bez... bo gipsior jest wielki i spodnie by przez niego nie przeszły.
Diagnoza: skręcenie stawu skokowo-goleniowego drugiego stopnia... czy jakoś tak...
I doktor mi nie wierzył, że noga mi się "nie przekręciła" i kilka razy dopytywał czy ja czasami nie spadłam ze schodów...
A mnie po porostu zabolał staw i już. Potem opuchlizna, a teraz gips.
Z planów Świąteczno - Sylwestrowych NICI. Będę siedziała w domu i liczyła na to, że w tv pojawi się coś ciekawego.
Plany treningowe... Nawet nie chce mi się pisać...
Zdjęcie numer 3 przedstawia moherowy ocieplacz wykonany z moherowej czapki :D bo żadna skarpeta nie wchodzi na wielkiego gipso-buciora...
I na koniec HO HO HO Merry Christmas
Zagipsowana
Kicia


