poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lidlowe zakupy dla aktywnych

Udało mi się!!! Udało mi się dotrzeć do Lidla i poczynić małe zakupy :)

Kupiłam 2 pary spodenek: czarne i szare (tych po 14,99 zł) oraz dresy za kolano: niebieskie za 27 zł :)

Już dziś używałam tych szarych gatek i są mięciutkie i wygodne. Mam tylko nadzieję, że będą dość trwałe ;) Szkoda tylko, że te krótkie spodenki nie mają kieszonek (chociaż jednej ;))

Tu chciałam jeszcze napisać, że w Lidlu (u mnie, ciekawe jak u Was?) były tłumy. Niestety brak kultury wielu klientów sprawił, że większość rzeczy była już powyciągana z opakowań, a opakowania były porozrywane.
Nie wiem jak to jest możliwe, że nie potrafimy tak szanować rzeczy w sklepach. Przecież chwilę po nas przyjdzie ktoś inny i będzie chciał sobie kupić spodenki czy bluzę... ale całkowicie może się zniechęcić widząc taki syf w koszach...
Nie wiem jak Wam, ale mi całkowicie wystarczy, kiedy mogę zobaczyć jedną rzecz z danej serii bez opakowania. Wiem, jaki powinnam zakupić rozmiar i nie muszę rozrywać każdego opakowania, w celu sprawdzenia... no właśnie nie wiem sprawdzenia czego?!
Przez ten cały syf i tłum nie obejrzałam koszulek ;) a miałam w planie ewentualny zakup jednej z nich.

A na koniec pokażę Wam mój "rozpusnty" obiadek niedzielny (raz w tygodniu mogę smażyć, więc w niedzielę zrobiłam kotleta z piersi kurczaka... ;)) - czasami dobrze sobie dogodzić :)





Miłego wieczoru!!!


EDIT: Czarne spodenki mają kieszonki!!! Dziś to zobaczyłam, kiedy otworzyłam opakowanie :)

9 komentarzy:

  1. ostatnio to kotleta jadłam jak moja mama była i usmazyła ;d szczerze to chyba bardziej wolę miesa zamarynowane niż kotleta ;d

    super masz te zakupy ! rzeczy z Lidla wg mnie są wytrzymałe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dotarłam do Lidla koło 16. Jak zobaczyłam te kosze to aż się przeraziłam. Powyciągane rzeczy z pudełek, część na ziemi, wszystko w koszykach wymieszane, większość rzeczy przebrana. Poczułam się wręcz zażenowana tym co tam zastałam. Nawet nie chcę myśleć co musiało się tam rano dziać...
    Na szczęście kupiłam to co chciałam, i też żałuję, że w spodenkach nie ma kieszeni...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że w każdym Lidlu jest tak masakra...

      Usuń
  3. Uuu, a ja chciałam się jutro wybrać, chyba nie ma sensu. Naiwnie polowałam na buty, ale jestem wręcz przekonana, że żadne 41 nie zostało :/ Czas się udać na wyprzedaże do H&M chyba i tyle... Najśmieszniejsze jest to, ze raz przyuważyłam, że te torebki rozrywają starsze panie - biorą eskę, wyjmują, przykładają do siebie i pod nosem burczą "ale badziew, za mała będzie" xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha... U mnie to młode kobitki robiły taki syf w koszach. Dziś, albo jutro zaczną się zwroty, więc na ciuchy jest szansa, natomiast co do butów to u mnie o 8:30 wczoraj rano zostały same małe rozmiary :D

      Usuń
  4. Upolowałam buty!XD Ja byłam po 12. Jako taki wybór jeszcze nawet był, tłumy...jakoś tak szalenie dużo ludzi nie było, raczej tyle co zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najwięcej ludzi jest rano - zawsze jak wystawią nowy towar. Potem nie ma ludzi, ale nie ma też towarów :D
      Bardzo się cieszę, że upolowałaś buty :)

      Usuń
  5. Ja ubrałam się w spódnice i mierzyłam spodnie, bo chciałam kupić dobre i później nie wymieniać. Otworzyłam wiele paczek, ale potem wkładałam je z powrotem do opakowań, co prawda nie tak jak są fabrycznie zapakowane, ale zawsze. Nie rozumiem o co Ci chodzi. Każdy ma prawo zmierzyć co chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko mierzeniu i odkładaniu na miejsce. Mówię o sytuacji, w której paczki są rozrywane i nie można potem znaleźć odpowiedniego opakowania :)Rzeczy leżą na podłodze, a opakowania gdzieś...

      Usuń