piątek, 9 marca 2012

Wymówki: czyli dlaczego nie żyjemy zdrowo

"BYCIE NA DIECIE JEST DROGIE"
Oto często słyszana wymówka, ale czy rzeczywiście tak jest?

Myślę, że takie mówienie to swego rodzaju usprawiedliwienie siebie. W ten sposób dajemy sobie zielone światło na nieprzestrzeganie zasad zdrowego odżywiania.
Musimy uświadomić sobie, że "przechodząc na dietę" (nie znoszę tego określenia...)np. odchudzającą budżet jaki przeznaczamy na produkty spożywcze nie musi drastycznie wzrosnąć. Trzeba tylko rozsądnie wszystko rozplanować.
Bo przecież wystarczą niewielkie zmiany w naszej kuchni, by nasze tradycyjne posiłki stały się pysznymi i zdrowymi posiłkami.
Oto kilka trików, które sprawią, że nasze posiłki będą zdrowsze, mniej kaloryczne i niekoniecznie droższe:
1. Chleb razowy (najlepiej żytni razowy) zamiast białego (o bułkach oczywiście zapominamy). Wiem, że chleb razowy bywa droższy, ale z własnego doświadczenia wiem, że zjada się go mniej. W takim przypadku koszt zakupu chleba myślę, że właściwie się nie zmieni.
2. Masło (oczywiście, jeśli nie ma przeciwwskazań, by je spożywać) kupujmy "prawdziwe": 82% tłuszczu, ale smarujmy cieniej niż zwykle. W ten sposób uda nam się nawet trochę na maśle zaoszczędzić.
3. Warzywa i owoce: kupujmy na rynkach - prawie zawsze jest taniej, ale jeśli mamy pod ręką supermarket sprawdzajmy gazetki promocyjne. I ważna zasada: kupujmy tyle, ile zdołamy zjeść (podam przykład: banany... ja ich nie znoszę, ale mój Partner je bardzo lubi. Kiedy jedziemy na zakupy kupujemy max 4, ponieważ to optymalna ilość jaką zdoła zjeść, zanim zaczną robić się "przejrzałe".). Mała podpowiedź: jeśli omijacie Biedronkę (czy jak ja to mówię "Stonkę") to radzę do niej zaglądać. Mają atrakcyjne ceny i naprawdę świetną jakość (oczywiście nie dotyczy to każdego produktu, który znajduje się na "Stonkowych" półkach). 
4. Mięso i ryby: ja staram się kupować po okazyjnych cenach. Dzielę na porcję i mrożę. 
5. Ryż i makaron: jeśli lubimy to polecam pełnoziarnisty makaron i ryż naturalny. Ceny tych produktów zbliżone są do "zwykłego makaronu" i "białego" ryżu.
Jak widać można tak rozplanować zakupy, by nasza nowa dieta nie była dużo droższa od dotychczasowej. Dodatkowo eliminując napoje i soki słodzone, również możemy zaoszczędzić troszkę pieniążków i wydać je na jakiś pyszny owoc :-) (albo kosmetyk ;-)). Oczywiście o eliminacji fast (fat ;-)) foodów mówić nie muszę :-), jeszcze jakby udało się nie słodzić :-)

Myślicie, że udało mi się obalić tę wymówkę?

XOXO
Kicia

P.S. Moje zaoszczędzone pieniądze zawsze znajdą zastosowanie: Kocica też dobrą karmę jeść musi:-)



 
 

 

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Myślę, że pojawi się więcej zdjęć mojej Kocicy, bo ostatnio mocniej mnie pokochała i częściej się obok mnie kręci ;-)

      Usuń
  2. oj tam, oj tam :D

    mraaau jaki koteczek :)

    obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to prawda; przecież jem tyle śmieciowego jedzenia że samo ono jest droższe niż kilo winogron... :/ w Lidlu za 6 zł a w Biedronce za 7,50 tak w ogóle

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, jak ja lubię żyć pełnią życia :D Takie katowanie nie jest zdecydowanie dla mnie. Lubię słodycze, soki, bułki i.. restauracje, o tak restauracje! :D Póki mam niezłą kondycję (przy której niejednego na diecie przeskoczę) dziękuję Bogu i.. smakuję! :) A i Biedronki, Lidle, Tesco omijam szerokim łukiem - tak się robi, gdy rodzinna firma ma branże "podobną" i wie się dużo za dużo... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a o czym powinniśmy wiedzieć? co tam się dzieje?

      Usuń
    2. Podpinam się pod pytanie Mary: o czy powinnyśmy wiedzieć?
      No i muszę powiedzieć, że szczerze Ci zazdroszczę tego, że nie musisz się ograniczać. Ze mną jest mały problem. Odchudzam się długo, a od niedawna piszę o tym na blogu i moje rezultaty są bardzo marne, mimo tego, że bardzo się staram.

      Usuń
    3. Ja też, ja też chętnie posłucham! Chociaż po opowieściach o kamieniach w mączce, która zamiast jajek ląduje w makaronie i aferze solnej chyba nic mnie już nie zdziwi. Moi znajomi mają natomiast firmę "produkującą" mięso i wędliny. Opowiadali przeróżne branżowe historie - już nie tylko dostawcy hipermarketów, ale również niektóre prywatne zakłady ostrzykują mięso różnymi świństwami, które zwiększają wagę towaru i konserwują go na długie tygodnie. W efekcie dostajemy nabite chemią mięcho. Pierwsza zasada brzmi - nie kupować mięsa, wędlin w supermarketach. Ja biorę tylko od znajomych, jeśli nie mam czasu, żeby pojechać do nich na zakupy, kupuję w Almie - to właściwie jedyne miejsce w którym mogę kupić kurczaka, który się nie zeschnie po 7 minutach na grillu tylko rozpływa się w ustach, albo wołowinę, z której nie robi się kołek tylko soczysty stek. To mięso jest oczywiście droższe, ale przykładowo jestem w stanie zjeść tylko 1/2 piersi z kurczaka z Almy bo jest sycący, a kiedyś wtranżalałam bez problemu całą pierś pochodzącą z taniego sklepu.

      Odnosząc się do Twojego posta - również uważam, że dietetyczne jedzenie nie oznacza droższego jedzenia. Ze zdrowym, ekologicznym jedzeniem jest już niestety gorzej, ponieważ te produkty niestety są droższe, ale jeśli dobrze rozezna się temat i pokombinuje (nie codziennie trzeba jeść solę czy świeżego tuńczyka z Almy, można korzystać z warzyw i grzybów sezonowych, samemu upiec chleb, etc.) budżet jedzeniowy nie wzrośnie jakoś drastycznie. Jak się chce, to się może:)

      Usuń
    4. Na pewno nie są to rzeczy, które można pisać na blogu czy w komentarzu. Jak się kiedyś spotkamy to Wam opowiem :) Niestety supermarkety tworzą bardzo nieuczciwą konkurencje (chyba nawet nie można tak tego nazwać...)

      Usuń
    5. A co do mięsa, mój znajomy ma firmę produkująco/sprzedającą "ulepszacze"/przyprawy do mięs. Sprzedaje je tonami w ciągu miesiąca - nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to ilości.

      Usuń
    6. Szkoda, że mi się tego nie uda posłuchać, bo raczej ciężko będzie mi się z Wami spotkać ;-)

      Usuń
  5. ja dzisiaj łososia z Biedronki robie na obiad według przepisu niessi25

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łososia z Biedronki też jadłam, ale na mój własny sposób - z piekarnika :-) i smakował mi bardzo :-)

      Usuń
  6. oj, ja jestem na dukanie:)
    ale mam cos zastoj - moim zdaniem to bardzo droga dieta, mięso i chude wędliny są stosunkowo drogie w porownaniu np. do pieczywa, ryzu, itp :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem dietetykiem i całą wiedzę czerpię z dostępnych publikacji, artykułów itd. ale z tego co mi wiadomo dukan może przynieść więcej problemów niż korzyści. Ja mimo wielkich problemów z odchudzaniem nie zdecydowałam się na tą konkretna dietę.

      Usuń